Hej Michał,
Jestem również po 3xBEP, skończyłem tego roku na początku października i z biegiem czasu całe to doświadczenie nie wydaje się takie straszne. U mnie przerzuty do węzłów chłonnych zaotrzewnej. Trzeba przywyknąć do tego że choroba będzie częścią Twojego życia już na zawsze, ale mogę powiedzieć że po całej tej akcji życie nabiera nowych kolorów, ja na przykład całkowicie przestawiłem swoje funkcjonowanie na zdrowy tryb życia, ćwiczenia (zacząłem w listopadzie jak w miarę wróciłem do sił), lepsze jedzenie, zero alkoholu, głowy jeszcze nigdy nie miałem tak przewietrzonej jak po całej tej chemii

Ten nowotwór na prawdę słabo dogaduje się z chemioterapią. Na koniec grudnia odebrałem pierwszą tomografię po chemii i patologiczny węzeł chłonny w przestrzeni zaotrzewnej zmniejszył się trzykrtonie. Na razie pozostaje tylko kontrola i życie w taki sposób aby zminimalizować ryzyko powrotu tego cholerstwa. Także źle raczej nie powinno być. Pielęgniarki na oddziale dziennym śmiały się że jeśli mieć nowotwór to tylko taki

Dasz radę, przygotuj się na duże wahania nastroju i apetytu. Koniecznie pamiętaj o lekach na zgagę i wymioty, ja przy pierwszym cyklu zapomniałem o wykupieniu leku na zgagę i okropnie mnie męczyła, przez to też brak apetytu. Problem z jedzeniem rozwiązywałem często colą i żarciem z Maka, ogólnie głównie smakowalo mi mocne, niezdrowe żarcie. Tak na prawdę pierwsze 3-4 dni cyklu to tylko lekkie zmęcznie, najgorszy chyba zawsze weekend i jazda na dolewkę w poniedziałek. Później dwa tygodnie wolnego, to zawsze dawało nadzieję i dodatkowego kopa że za chwilę kończę i czeka mnie dwutygodniowy urlop od orki na oddziale.
Trzymaj się i powodzenia