Cześć wszystkim,
Mała aktualizacja

Zakończyłem leczenie, tj. przyjąłem 3 cykle chemioterapii BEP.
W trakcie leczenia w Lublinie (COZL), Skonsultowałem się z dr Tomaszem Sarośkiem, który stwierdził, że te guzki w płucach, które wyszły na tomografii to przerzuty. Automatycznie wskoczyłem na III stadium raka.
2 cykle chemii przyjąłem w Lublinie, a ostatni cykl w Warszawie na ul. Szamockiej.
Po drugim cyklu leczenia wykonałem TK, na którym wyszło że zmiany w płucach się zmniejszyły, co potwierdziło, że były to przerzuty, w związku z tym finalnie musiałem wziąć jeszcze jeden cykl.
Leczenie fizycznie znosiłem dość dobrze, choć dokuczał mi standardowo żołądek.
Po pierwszym cyklu pojawiły się piski w uszach, które do tej pory się utrzymują.
Podczas drugiego cyklu wypadły mi wszystkie włosy.
Pojawiło się również łagodne drżenie dłoni, które również nadal się utrzymuje.
Nie wymiotowałem ani razu, choć po ostatniej chemii mdliło mnie dobre dwa tygodnie.
Nawet nie wiem kiedy słońce przepiekło mi kark i niestety została dość duża ciemniejsza plama.
Teraz jestem zdrowy. Najbliższe TK 17.09.19
Leczenie w moim osobistym odczuciu było dość ciężkie, ale do zniesienia.
Szpitala w Lublinie nie oceniam jakoś źle, aczkolwiek po drugim cyklu BEP zlecono mi badanie PET-CT, co w moim przypadku raczej nie dałoby miarodajnego wyniku. Zmieniający się lekarze prowadzący przy każdym cyklu leczenia to też dziwna praktyka, aczkolwiek lekarze i ogólnie personel b. pomocny i życzliwy.
Pobyt w Warszawie był dla mnie miłym zaskoczeniem. Naprawdę w tym szpitalu wszystko działa tak jak powinno. Cieszę się, że mogłem się tam leczyć.
Podszumowując, minął miesiąc od zakończenia ostatniej chemii. Czuję się ogólnie dobrze, z resztą przez całe leczenie starałem się jeździć rowerem o ile czułem się na siłach.
Włosy nieśmiało zaczynają odrastać. Wróciła siła, nad kondycją jeszcze troszkę trzeba popracować. Wyniki krwi średnie, ale nie ma tragedii.
Siły życzę wszystkim co muszą się leczyć
