Witam,
Jestem pacjentem Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. W marcu 2021 zdiagnozowano u mnie nienasieniaka jądra prawego (guz zarodkowy jądra prawego Mixed germ cell tumor Seminoma 60%, yolk sac tumor 35%, embryonal carcinoma 5%).
- Stan po usunięciu jądra, 4xBEP
- Markery w normie
- Przerzut do węzłów chłonnych zaotrzewnowych (łączny pakiet patologicznych węzłów ok. 10 cm). Ucisk na żyłę główną.
- Guzek płuca prawego meta, ok. 7,8 mm.
W sierpniu został przeprowadzony zabieg RPLND, ale niestety nieudany. Na operacji nie byli obecni naczyniowcy, dlatego nie podjęto próby usunięcia węzłów, gdyż patologiczne zmiany są rozsiane w różnych, trudno dostępnych miejscach.
Udało się pobrać wycinek węzła w okolicy rozwidlenia 1,5 cm. W badaniu histo wyszło: Przerzut guza germinalnego do węzła chłonnego w postaci torbielowatej dojrzałej pochodnej endodermalnej potworniaka dojrzałego z mikroogniskiem (2 mm) utkania yolk sac tumor.
Tomograf z dnia 8.11.2021:
Wątroba niepowiększona, z drobnymi torbielkami. Pęcherzyk żołciowy cienkościenny bez uwapnionych złogów. Drogi żółciowe
wewnątrzwątrobowe i zewnątzwątrobowe nieposzerzone.
Śledziona niepowiększona, jednorodna.
Trzustka nieposzerzona o jednorodnym wzmocnieniu kontrastowym. Przewód Wirsunga nieposzerzony.
Nadnercza niepowiększone bez zmian ogniskowych,
Nerki prawidłowej wielkości o zachowanej strukturze korowo-rdzeniowej, bez zastoju i kamicy.
Pęcherz moczowy o gładkich obrysach.
Węzły chłonne zaotrzewnowe pzyaortalne mniejsze, obecnie po stronie prawej do 45 x 55mm, po stronie lewej - 62 x 45mm. Węzły
krezkowe, miedniczne i pachwinowe niepowiększone.
Lekarze zalecili powtórzenie operacji, ale zrezygnowałem. W związku z tym, że guz jest duży obawiam się powikłań pooperacyjnych (lekarze straszą, że mogę stracić nerkę, niedowład kończyn dolnych, wytrysk wsteczny, itp.). Wspominali o podwiązaniu żyły nerkowej, czy to oznacza, że chcą mi usunąć nerkę?
Mam wiele wątpliwości czy mimo wszystko podejmować się drugiej operacji RPLND. Czy ktoś był w podobnej sytuacji i może podzielić się swoim przypadkiem? Byłbym wdzięczny za poradę co najlepiej robić w takiej sytuacji. Nie zważać na powikłania i iść jak najszybciej? Może lepiej z tym poczekać? Słyszałem o przypadku faceta, który nie poddał się operacji i żył z guzem przez 20 lat bez żadnych problemów. Dopiero po tym okresie pojawiła się u niego wznowa. Słyszałem też pogłoski, że lekarze często zalecają operacje, ale robią je trochę na wyrost, niepotrzebnie, bo okazuje się potem, że były tylko zmiany martwicze, ale nie wiem czy jeśli w pobranym wycinku wykryli potworniaka i mikroognisko yolk sac tumor to czy jest duże prawdopodobieństwo, że takie utkania są w pozostałych masach węzłowych? Czy lekarze tylko tak straszą? Czuję się bardzo dobrze, nic mnie nie boli, wróciłem do normalnego życia i pracy, więc perspektywa kolejnego leżenia w szpitalu i narażania się na ryzyko uszkodzenia organizmu przeraża mnie, zwłaszcza po nieudanej operacji.